4 stycznia 2017

Recenzja- "Załącznik" Rainbow Rowell

        Wybór lektury Załącznika w momencie pragnienia tak zwanego restartu, był zaplanowany od dawien dawna. Zapragnęłam przeczytać zwyczajną książkę, która odmiennie od swoich poprzedniczek nie wystawi moich emocji na próbę (chociaż częściej niż zazwyczaj oczekuję tego od książek!). Czy Załącznik okazał się być odpowiednią książką na przytłaczający koniec 2016 roku? Właściwie... dlaczego nie?!  

        Literatura obyczajowa nie jest gatunkiem po który sięgam najczęściej, ani takim w którym mam większe rozeznanie (od jakiegoś czasu mówię sobie, iż to zmienię. Nie pytajcie o efekty). W tej chwili mam jednak nadzieję, że nie wpłynie to na jakoś recencji.

         Załącznik jest współczesną historią o miłości. Miłości, która rozpoczęła się w dość nietypowy sposób. W związku z tym główną rolę w powieści odgrywa wątek miłosny, istnieje jednak także kilka motywów pobocznych. Ich fundamentem jest bez wątpienia ten pierwszy, wszakże dzięki zainteresowaniu zauroczonego bohatera- Lincoln'a- podejmującego się jak sam twierdzi czynów haniebnych i niemoralnych, poznajemy losy, rozterki oraz troski dwóch przyjaciółek- Beth i Jennifer. Można powiedzieć, iż powieść częściowo napisana w formie wiadomości e-mail, wymienianych przez siebie nawzajem przez bohaterki stanowi odpowiedź na popularną niegdyś powieść epistolarną oraz stanowi jej współczesną wersję.

         Przechodząc do konkretów, nie mogę uznać kreacji bohaterów za wyjątkowe. Przynajmniej nie wszystkich. Kreacje Beth i Jennifer uważam za wiarygodne i nietuzinkowe. Sposób porozumiewania się przez bohaterki- zwierzenia, żarty, uszczypliwości- to wszystko stanowi o bliskości relacji pomiędzy bohaterkami. Kobiety różnią się od siebie i chyba właśnie różnice i ich przeciwieństwa zbudowały tę przyjaźń. Chwilami miałam wrażenie jakbym wkradła się do systemu i szpiegowała korespondencje dwóch przyjaciółek, które wiedzą o samych sobie więcej, niż niejeden szpieg mógłby się dowiedzieć za dobrych kilka milionów dolarów- czułam się jak Lincoln. Kreacja oraz osobowość Lincolna w odróżnieniu do Beth i Jennifer nie zyskała mojego uznania. Chyba po prostu jestem tego typu kobietą, której mężczyzna (to chyba jednak nieodpowiednie słowo) typu chłoptaś, maminsynek, wstydniś nie urzeka. Mimo wszystko przeciętna, żeby nie powiedzieć słaba kreacja głównego bohatera stanowi duży minus utworu. Nie będę jednak psioczyć na osobowość i zwyczajność bohatera, za sprawą satysfakcjonujących kreacji pozostałych postaci.

         Co ciekawe, po książce po której nie oczekiwałam zbyt wiele otrzymałam całkiem przyzwoitą historię. Nieprzesadnie przekoloryzowaną, a chyba takiej się spodziewałam. Nie ukrywam, że było to dla mnie miłe zaskoczenie, chociaż przewidywalnego zakończenia z tych z rodzaju "i żyli długo i szczęśliwie" uniknąć się nie dało. Wykazałam się jednak pełnym zrozumieniem dla takiego zakończenia powieści, co w efekcie nie rzutowało na moją końcową opinię na temat książki. Pozornie typowa powieść obyczajowa, zawierająca wiele wątków, nawet tak poważnych jak utrata dziecka. Trafione, okraszone humorem teksty dodają uroku całości powieści. Nie wykluczam, iż przy najbliższej sposobności w kolejnym momencie zmierzającym do restartu sięgnę po którąś z powieści Rainbow Rowell. Ciężko mi zaprzeczyć stwierdzeniu, że do tak pochlebnej recenzji Załącznika przyczyniły się okoliczności w których się znajdowałam, ale czy to rzeczywiście ma jakieś znaczenie?

16 komentarzy:

  1. Od czasu do czasu trzeba odpocząć i sięgnąć po jakąś zwyczajną historię. Kiedy będę miała na to ochotę, może wezmę się właśnie za "Załącznik". ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle razy słyszałam o tej książce, ale jakoś od samego początku nie jestem do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nic nic Rowell nie czytałam, ale zamierzam się zapoznać, "Załącznik" też na mojej liście jest więc prędzej czy później do lektury sięgnę.

    Pozdrawiam i bardzo przepraszam, że tak długo mnie tutaj nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z bólem serca muszę przyznać, że "Załącznik" to książka, którą przeczytała do połowy i już do niej nie powróciłam. Zupełnie nie przemówiła do mnie ta publikacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o autorkę, to przeczytałam tylko jedną jej książkę pt. ,,Eleonora i Park". Nie była zła, nie była też bardzo urzekająca. Z Twojej recenzji wnioskuję, że ,,Załącznik" jest podobny, czyli średnio.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że muszę kiedyś dać Rainbow Rowell szansę, bo póki co mam jedną czy dwie książki na półce, ale jeszcze się nie zabrałam za to, żeby przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  7. Wciąż nie przekonuję się, aby po nią sięgnąć, nie przemawia do mnie, ale wiadomo, że nieraz człowiekowi się zmienia nastawienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po Twojej recenzji widzę, że ta książka to zupełnie nie moja bajka, no ale "reset" rządzi się swoimi prawami więc może kiedyś? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po E&P nigdy więcej Rowell :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O twórczości Rowell słyszałam skrajnie różne opinie, jednak wciąż nie miałam okazji zapoznać się z nią osobiście. Wciąż mam mieszane uczucia, jednak może w końcu się skuszę, żeby wyrobić sobie na ten temat własne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zastanawiałam się nad tą książką, ale ostatecznie z niej zrezygnowałam. Przy okazji jej premiery ukazało się kilka tytułów "must read" i to one wygrały bitwę o moją uwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki autorstwa pani Rowell jeszcze przede mną, a na wiosenne wieczory wydają się idealne ;) Również zazwyczaj nie sięgam po obyczajówki, ale zawsze trzeba znaleźć czas na poszerzanie czytelniczych horyzontów.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawie opisałaś :) Świetne recenzja. :) O książkach Rowell słyszałam mnóstwo razy i muszę przyznać, że jest genialna i prawie każdy ma o niej dobre zdanie.
    Obserwuję ! ♥
    Zapraszam : https://diamentoowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię powieści z miłością na czele i często po takowe sięgam. Skoro piszesz, że ta okazuje się przyzwoita, a w dodatku samo uczucie ma nieschematyczny początek - chciałabym przeczytać.Książka już jakieś czas temu przemknęła mi przed oczami, ale o niej zapomniałam. Jeśli jednak gdzieś się nawinie, bez wahania ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam Fangirl tej autorki, ale jakoś nie zauroczyła mnie. Skoro polecasz pewnie się skuszę.

    Pozdrawiam
    www.zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń

April. Obsługiwane przez usługę Blogger.