30 września 2016

Recenzja- "Bezcenny" Zygmunt Miłoszewski

           Teodora Szackiego poznałam w pewien deszczowy dzień, a pokochałam od pierwszych stron Uwikłania. Każda kolejna część trylogii sprawiała, iż na myśl o Zygmuncie Miłoszewskim coraz bardziej chciałam uchylić przed nim czoła oraz pogratulować ogromu pracy, którą niezaprzeczalnie wykonał. Ogromu dobrej pracy. Po ponad roku od lektury Gniewu, zdecydowałam, iż sięgnę po kolejną z powieści Miłoszewskiego- Bezcennego. Właściwie kierowała mną ciekawość czy kolejna książka autora zdobędzie moje serce, a ja przepadnę na kilka dni pochłonięta losami Zofii Lorentz. Czy faktycznie tak się stało?

Klimat książki jest bliski klimatowi powieści Dana Browna. Nie mnie oceniać czy to dobrze, czy też nie. Sugerując się sukcesem twórczości Browna oraz jego skalą można uznać to za plus. Ja osobiście jestem znudzona (to chyba za mało powiedziane!) dziełami Browna. Każda kolejna powieść powiela pewne schematy zawarte w poprzednich utworach. Staram się jednak nie przenosić negatywnych spostrzeżeń na temat twórczości Browna na Bezcennego Miłoszewskiego. Klimat książki udziela się, mimo krytycznych momentów  monotonności.

Bezcenny jest powieścią wielowątkową. W powieści odnajdziemy zarówno wątek sensacyjny, historyczny, a nawet wątek miłosny. Te pierwsze dwa są w zasadzie dominujące. Po przeczytaniu utworu odnoszę wrażenie, iż wątek historyczny został wyczerpany. Wyczerpany tzn. niezostawiający miejsca na snucie domysłów. Wątek ten został rozwinięty do tego stopnia, że wszystkie informacje i fakty zawarte w książce układają się w pewną zgrabną i klarowną całość. Wątek miłosny jest poprowadzony tak jak lubię. Jest spójny i  rzeczywisty. Od pierwszych stron Bezcennego podążałam za Zofią Lorentz, aprobowałam jej wybory oraz utożsamiałam się z nimi. W momentach skrajnych, podczas zwrotów akcji zmieniałam razem z Zofią wartę i znów stałyśmy łeb w łeb. Utożsamianie się z  bohaterem literackim oraz współodczuwanie z nim emocji uważam za ogromny plus każdego utworu, także Bezcennego.

Główni bohaterowie mimo, iż różnią się od siebie to w zasadzie są tacy sami. Właściwie każdy z nich ma silny, niezależny charakter. Zaś bohaterów pobocznych jest cała masa. Początkowo irytujące było powracanie do poprzednich stron lektury, by zrozumieć „kto jest kim”. Z czasem zdecydowałam się na utworzenie listy bohaterów Bezcennego, aby nie wertować kartek w tę i we w tę. W okolicach połowy książki byłam na tyle rozeznana wśród bohaterów utworu, że ich lista wcześniej niezbędna, z czasem stała się bezużyteczna. Kreacja Lisy Tolgfors przywiodła mi na myśl Lisabeth Salander. Podobne charaktery bohaterek, w tym przesadna szczerość, podobny fach a nawet zbieżność imion są elementem wspólnym obydwu bohaterek. Nie wykluczam, iż jest to jedynie moje subiektywne odczucie. Jeśli jednak moje myśli zmierzają w dobrym kierunku, muszę przyznać, iż Miłoszewski podąża dobrym tropem. 

Porównując trylogię o prokuratorze Szackim, która zrobiła na mnie kolosalne wrażenie do Bezcennego, przyznaję, iż ta druga pozycja wypadła w stosunku do pierwszej dość blado. Książka jest naprawdę przystępna i interesująca, jednak spodziewałam się czegoś innego. Obawiam się, iż w pewnym stopniu moja ocena spowodowana jest niechęcią do twórczości Browna, a Bezcennemu Miłoszewskiego do Browna niedaleko. Mimo wszelkiego uznania dla wiedzy, twórczości i pracy Miłoszewskiego książka nie do końca do mnie przemawia. Jednak szczerze polecam Bezcennego wszystkim wielbicielom Zygmunta Miłoszewskiego, by zaznajomić się z piórem mistrza w nieco innym wydaniu oraz miłośnikom Dana Browna, którzy odnajdą w Bezcennym element twórczości amerykańskiego pisarza.

17 komentarzy:

  1. Browna nie czytałam na tyle, żeby schemat zaczął mnie nużyć. Wątki zawarte w Bezcennym jak najbardziej mnie zachęcają, zwłaszcza historyczny. Będę chciała przeczytać tę książkę.
    Widzę, że miałaś tu małe przemeblowanko ;) ładnie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam całą trylogię o Szackim i faktycznie- Miłoszewski wypadł fantastycznie :) Za tę powieść niestety raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie porównanie z Brownem brzmi bardzo zachęcająco. Stąd przyznam, że wystarczyło tylko tyle, by całkowicie zachęcić mnie do sięgnięcia po tę trylogię. Z całą przyjemnością poznam tę wielowątkową powieść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Porównanie do Browna jak dla mnie na plus. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i było... fajnie, ale nie jakoś bardzo zajmująco. W ogóle daleka jestem od zachwytów nad Miłoszewskim.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, brzmi świetnie! Mam nadzieję, że po powrocie do Polski uda mi się przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Być może skusiłabym się, lubię wątki sensacyjne oby nie było zbyt krwawo ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kocham trylogię o Szackim,ten mrok, te tajemnice skutecznie do mnie przemawiają, a jesueń jest idealną porą roku, aby zapoznać sięz tymi książkami!. Ja uwielbiam jeszcze "Domofon" horror, jeden z lepszych. Jak skończyłam czytać to długo bałam się jeździć windą (a mieszkałam wtedy na 10 piętrze), a wychodzenie o zmroku, albo w nocy też mnie trochę onieśmielało. "Bezcennego" mam w planach, aby móc przeczytać wszystko z dorobku Miłoszewskiego, ale wiele osób piszę, że jest to książka gorsza od trylogii o Szackim.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej książki, ale na półce mam ,,Uwikłanie '' Miłoszewskiego i najpierw tę pozycję zamierzam przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wątek historyczny to nie koniecznie dla mnie i raczej wolę skupiać się na jednym maksymalnie dwóch wątkach bo potem mi się miesza :D

    OdpowiedzUsuń
  11. jeśli podobne klimaty jak u Browna to myślę że to dzieło godne przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja bardzo Browna lubię, więc być może i Miłoszewski przypadnie mi do gustu, tym bardziej, że jeszcze nic autora nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj nie moje klimaty. Nie lubię Brona wiec myślę, że ta książka by mi się nie spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z pewnością najpierw zajrzę do Szackiego, którego mam już w domu, ale i "Bezcenny" kusi. Taka liczba bohaterów może spowodować niemały mętlik, ale powinnam się do tego przyzwyczaić. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzmi intrygująco! Nie słyszałam wcześniej o tej pozycji, ale z chęcią dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam żadnej książki Browna, ale po samych fabułach mogę stwierdzić, że nie są dla mnie. Muszę przeczytać w końcu coś Miłoszewskiego, ale może jednak nie wybiorę "Bezcennego" ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam o tej książce, ale jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń

April. Obsługiwane przez usługę Blogger.